Śpiewnik młodego aplikanta

Z Lexopedia
Skocz do: nawigacja, szukaj
Śpiewnik młodego aplikanta - w księgarniach już wkrótce!
Czesław, Aduchna i Abigail na planie teledysku do piosenki Do Z.: Wsadziłeś mnie tu na 25 lat.
Krzysztof Krawczyk wykonujący przebój Jesteś moim bezpodstawnym wzbogaceniem..
Chór chłopięcy Legionu Płonącego Kodeksu podczas wykonywania pieśni Narusz moją nietykalność osobistą. Dyrygent, Wojciech K., niewidoczny na zdjęciu.

Najnowszy bestseller autorstwa studentów, powstający pod wpływem sesji, dzięki inspiracji tak wspaniałych ludzi jak prof. Andrzej Zoll, prof. Fryderyk Zoll, prof. Piotr Kardas i wielu, wielu innych. Rozrasta się w przerażającym tempie.
Pełna lista piosenek:


Szkoda

Trashmetalowy hit, zapowiadający powiew świeżości w tym gatunku muzycznym. Powalająca na kolana warstwa tekstowa odsłania przed nami niezmierzoną głębię uczuć, jakie drzemią w podmiocie lirycznym. Niedookreśloność tekstu pozwala słuchaczowi na stworzenie własnej, w pełni indywidualnej interpretacji przekazu – nie wiemy, czy podmiot liryczny stał się poszkodowanym (i w związku z tym przeżywa cierpienia psychiczne związane z doznaną krzywdą – patrz: refren utworu), czy może, wręcz przeciwnie, jest on sprawcą szkody i trapią go związane z tym wyrzuty sumienia. Warstwa muzyczna również trzyma poziom, prezentując przyzwoity kawałek dobrej, trashmetalowej muzyki. Wyśmienity kąsek dla koneserów cowieczornego wycia pod prysznicem.

Tekst piosenki

Szkoda szkoda
Szkoda szkoda
Szkoda szkoda
Szkoda szkooooooooda

ref.
Szkooooda szkooooda
Szkooooda szkooooda
Krzywda

Szkoda szkoda
Szkoda szkoda
Szkoda szkoda
Szkoda szkooooooooda

ref. (2 razy)

Jesteś moim bezpodstawnym wzbogaceniem

Ballada miłosna, której niezrównanym wykonawcą jest Krzysztof Krawczyk. Podmiot liryczny wyraża w niej swoje gorące uczucie do nieokreślonej bliżej adresatki. Słuchacz staje się świadkiem rodzącej się zażyłości pomiędzy dwoma podmiotami (lirycznymi? stosunków prawnych?). Wyraźne nawiązania do średniowiecznych chansons de geste i Kodeksu cywilnego. Intymny charakter piosenki podkreśla jej linia melodyczna, będąca silnym odniesieniem do najświetniejszych czasów pana Krawczyka.

Utwór usłyszeć można tylko na koncertach wyżej wspomnianego, w związku z czym nie udało się jeszcze zrekonstruować dokładnego tekstu ballady. Podobno drugi jej wers brzmi: Ustawiłaś hipotekę na mym sercu, jednak jest to informacja o tyle niesprawdzona, że nielegalna kaseta z nagraniem koncertu K. Krawczyka, na której miał znajdować się wyraźnie wyśpiewany (!) wers numer dwa, zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Podobno widziano ją w okolicach Jaskini Potwora.

Trwają nieustanne próby rekonstrukcji tekstu piosenki. Dotychczas brzmi on tak:

Gdy na wokandzie ujrzałem Ciebie
Ustawiłaś hipotekę na mym sercu
Protokół to? Zeznanie? Może wyjaśnienie?
Na widok Twój rośnie me roszczenie.

Bo jesteś moim
bezpodstawnym wzbogaceniem
jesteś nim wciąż
gdy ustawa traci moc

W sercu na zastawkach zastaw
Nie pozwala uczuć mych nowelizować
Czy ja mam od wyroku tego apelować?
Czy chcesz być pozwana, jak żadna dotychczas niewiasta?

Bo jesteś moim
bezpodstawnym wzbogaceniem,
chyba że uczynisz zadość
zasadom społecznego współżycia

Ustanowiłbym służebność na Twych licach
Gdybym tylko miał ku temu prawo podmiotowe.
Me roszczenie trzyma mnie przy Tobie jak statek kotwica
Na łańcuchu z napisem czerwonym "I love"

Bo jesteś moim
bezpodstawnym wzbogaceniem
Wszak nikt Cię jeszcze nie zużył
i nie utracił.

Własność mego serca przeniesiona
Choć nie wykazałaś istnienia kauzy
Z rozumu zostałem wywłaszczony
Zasiedzę Twe łoże bez zbędnej pauzy

Bo jesteś moim
bezpodstawnym wzbogaceniem
Moje serce jest dla Ciebie
nienależnym świadczeniem.

Jesteś moim nakładem koniecznym,
Choć wiedziałem, że mi się nie należysz.
Bądź mym gwarantem, ja będę podopiecznym.
Dzierżycielem chcę zostać Twej zwiewnej odzieży.

Bo jesteś moim
bezpodsatawnym wzbogaceniem
I każdy sąd
Wyda mi Ciebie w naturze.

Dobrze, że moja wierzytelność
Spoczywa dzisiaj w Twoich rękach
Chcę służebnością Twoją zostać osobistą
Bądź jak rękojmia albo jak poręka.

Jesteś mym bezpodstawnym wzbogaceniem
Nieograniczona jak cywilny kodeks
Ja będę dzieła wykonawcą, będziesz mieć roszczenie
Jak dobrze, że mamy „Dura lex...”


Narusz moją nietykalność osobistą

Ogniste tango rodem z Argentyny. Kontynuator świetnej tradycji hitów-poskramiaczy w stylu Przelej mnie czy Tango kat(o-faszysta).

Narusz moją nietykalność osobistą
Weź me serce w dzierżawę wieczystą
W porze nocnej mnie przeszukaj
Tanga tego rytm wystukaj

Param pam pam
Pam pam param

Narusz moją nietykalność osobistą
Udziel mi rękojmi a vista
Zalicz mnie na poczet kary
Oględziny Twego ciała są dla mnie jak czary

Param pam pam
Pam pam param

Narusz moją nietykalność osobistą
Winę wyzwól we mnie normatywną czystą
Wybryk nieobyczajny to nasze pragnienie
Niech nas nie dosięgnie miłosne przedawnienie

Param pam pam
Pam pam param

Narusz moją nietykalność osobistą
Daj mi rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystą
Inne czynności ze mną w ciemnościach dokonaj
Karę porządkową na mnie prędko wykonaj

Param pam pam
Pam pam param

Narusz moją nietykalność osobistą
Złóż na mnie kontrasygnatę zamaszystą
Nawiążmy prędko stosunek administracyjny
Odrzucając w niebyt tok instancyjny

Umorzono mnie

Niemalże prawniczy erotyk, pierwsze dzieło z tego gatunku. Inspirowane twórczością najznamienitszych polskich poetów z okresu pozytywizmu, z Adamem Asnykiem na czele.

Poczyniłem na Ciebie nakłady,
A Ty od świadczeń się uchylasz.
Czy jakiekolwiek masz zasady?
Czy godność ma tak Ci niemiła?

Przyjęłaś mnie na okresy próby,
Złożyłaś oświadczenie woli,
Że odtąd będę Twoim lubym,
O ile wąsów swych nie zgolę.

I nie zgoliłem, a odeszłaś!
Umowę naszą rozwiązałaś
Ze skutkiem ex tunc i na wieczność.
Tragedia jest to zaś niemała.

Zaspokój, ach, ach, me roszczenie,
Nowacji udziel mnie biednemu,
Surogat nie jest mym marzeniem.
Czy muszę żalić się każdemu?

Pozywam Cię: przyjdź tak, jak stoisz,
Sprawiedliwości się zadość stanie.
Jeśli mnie teraz nie zaspokoisz,
Dalej żyć będę przez zaniechanie!


Byłem w błędzie co do kontratypu

Zimą jakoś Cię poznałem,
Gdym Cię ujrzał - już wiedziałem,
Ty wiedziałaś też to samo,
Obudziliśmy się rano.

Nie uchyli bezprawności,
Ten zimowy zew miłości,
Lecz nie były godne kary,
Nasze nocne czary-mary.

Jako bajka trwał nasz związek,
Ty pasałaś stadko gąsek,
Jam malował to szczęśliwy,
Będąc często spolegliwym.

Nie uchyli bezprawności,
Ten wiosenny zew miłości,
Nie wyłączy winy wcale
Żem całował Cię na wale.

Jednak latem coś ujrzałem,
Zaniemogłem, oniemiałem.
Rzekłaś wtedy przy jedzeniu:
Ja mam wyrok w zawieszeniu.

Nie wyłączył bezprawności,
Zew miłości w Walentynki,
Kogo się spodziewać w gości?
Chłopca, czy może dziewczynki?


Patrz także: Poetica iuridica, Poezja, Muzyka.